ProBio Emy

Google+
Idź do spisu treści

Menu główne:


Natura Zdrowie Życie
  STOP
ALERGIOM
PRZEZIĘBIENIOM
NIESTRAWNOŚCIOM



Ratunek i alternatywa dla współczesnej agresywnej chemii.


   Żyjemy w oceanie mikroorganizmów. Są obecne wszędzie. Wdychamy je wraz z powietrzem. Badania wykazały, że w ciągu jednego dnia organizmy poddanych obserwacji uczestników podlegały atakom rozmaitych mikroorganizmów, mogących wywołać infekcję ponad 600 tysięcy razy. Można więc sobie wyobrazić jak niesamowita bitwa trwa permanentnie w nas i otoczeniu, i jak ważna jest właściwa kondycja i liczba pożytecznej  mikroflory wspomagającej nasze organizmy w wypieraniu i eliminowaniu zagrożeń chorobowych.

   Nie do pominięcia są ponizsze fakty, które jednoznacznie dowodzą, że mikroorganizmy mają fundamentalne znaczenie dla trwania życia człowieka na Ziemii:
każdy cm2 skóry człowieka zamieszkują miliony mikroorganizmów
2 kilogramy tr
eści przewodu pokarmowego to mikroorganizmy

   Liczba drobnoustrojów zamieszkujacych organizm człowieka jest minimum 10x większa od liczby jego komórek.
Do tej pory nierozpoznanych i niezidentyfikowanych pozostaje 99% wszystkich mokroorganizmów.
Nieznany świat mikroorganizmów zaskakuje swą specyfiką na każdym kroku - otóż aż 95% mikrobów zasiedlających ciało człowieka żyje tylko w jego organiźmie, co dodatkowo utrudnia badania. ProBio Emy mieszczą się w tym jednym procencie, który jest rozpoznany i oswojony.


Ich działanie jest przebadane i sprawdzone, a dawkowanie i zalecane użycie opisane. A jednak wachlarz możliwości, które oferują zaskakuje. ProBio Emy stanowią bowiem narzędzie, a to jak i do czego je użyjemy zależy od nas. Czasami podobne stosowanie pożytecznych mikroorganizmów przynosi różne rezultaty. Dlatego nasza wiedza i doświadczenie stanowią niepowtarzalny kapitał.

   Nie zatrudniamy akwizytorów, nie szkolimy handlowców. Nasi doradcy to praktycy biotechnologii, specjaliści otwarci na nowe możliwości jakie daje mikroświat.

 
 

Coś o początkach:

Przyznam się – miałem łatwiej.

Miałem łatwiej by przyjąć do wiadomości jaką wagę w naszym życiu mają mikroorganizmy.
Było dla mnie naturalne, funkcjonowało w świadomości choć nie było konkretna naukową wiedzą.

Miałem łatwiej, bo od kiedy pamiętam przy każdym spotkaniu rodzinnym  nieodmiennie pojawiała się opowieści z mikroorganizmami w tle.

Na czele listy zawsze była opowieść jak to mały Piotruś powierzany był opiece dziadków na czas pracy rodziców. A tam w gospodarstwie bawiąc się na podwórzu wśród zwierzaków popijał wodę przygotowaną dla biegającego luzem po podwórku drobiu. Popijał tę wodę i jako dziecko, nastolatek nigdy nie doświadczył konieczności wizyty u lekarza. (Pomijając rozbitą głowę i rozprute kolano...). Nie było przeziębień, gryp, zapaleń płuc, nie mówiąc o alergiach. Opinia rodzinna skłaniała się ku temu, że nie działo się to „pomimo”  a „dzięki temu” - precz z higieną!
Pierwszy antybiotyk gdzieś przed trzydziestką...

W opowieściach pojawiała się też historia młodszej kuzynki  mojej Mamy.  Kuzynka owa otaczana była  sterylnością, tak wielką na jaką pozwalały warunki: Wszystkie rzeczy wygotowywane, prasowane w max temperaturze, regularnie wyparzane we wrzątku. Och ten wyparzony smoczek, na wyparzonym talerzyku, nakryty wyparzoną szklanką...  Reżim zaiste szpitalny jak to u pielęgniarki... a dziecko non stop nękane zapaleniami jamy ustnej, wysypkami.

Całość podkreślona wieloletnimi obserwacjami z wiejskiej szkoły – tam gdzie dzieciaki, były jakby bardziej na bakier z czystością, otoczone zwierzakami, hasaniem w śniegu i błocku, czasem i na bosaka – absencja ze względu na chorobę nie istniała.

Moje lata  bardziej sędziwe (ten 16-letni starzec ;) ), to już dookoła dzieci (jeszcze starszego!) kuzynostwa z czasem i kumpli, no i te nieustanne nawroty dziecięcych przeziębień – antybiotyk, antybiotyk, antybiotyk! I alergie! Na wszystko!
Jakieś to dziwne bardzo było i chyba nie bez przyczyny.

 
 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego